To nie będzie banalne Biennale! — wywiad z Aaronem Betskym

Jakie będzie tegoroczne Biennale Architektury? Jak organizować tego typu wydarzenia? I jak w ogóle prezentować architekturę na wystawach? O tym wszystkim rozmawiamy z Aaronem Betskym, krytykiem i kuratorem architektury, który w 2008 roku był dyrektorem Biennale w Wenecji. Jak sam zdradza: Możesz powiedzieć o zbliżającym się Biennale wiele rzeczy, ale na pewno nie to, że będzie szablonowe. Możesz je znienawidzić, możesz je pokochać, możesz się na nie zdenerwować, ale na pewno nie będzie ono przeciętne, nie będzie kolejnym Chipperfieldem. Bo to w końcu Koolhaas!

Aaron_edit_Fotor_1

fot. Bartek Barczyk, 2014; na zdjęciu Aaron Betsky w Centrum Nauki i Edukacji Muzycznej SYMFONIA w Katowicach.

Marcin Szczelina i Tomasz Malkowski  (Architecture Snob): Co myślisz o przewodniej idei tegorocznego Biennale Architektury w Wenecji?

Aaron Betsky: Tak naprawdę jeszcze nie wiem dokładnie, co myśleć. Szczerze mówiąc, to nigdy nie wiesz, co się wydarzy w Wenecji, dopóki tam nie pojedziesz.

Ale na pewno masz jakieś oczekiwania, chociażby po samej koncepcji  Rema Koolhaasa?

Nie do końca ją rozumiem. W wielu aspektach wydaje się sama sobie zaprzeczać, albo mówić różne rzeczy na jeden temat. Czekam, aż ta idea zostanie dokładnie zdefiniowana podczas otwarcia Biennale.

Wszyscy jednak wiemy, że think-tank Koolhaasa AMO (niezależna komórka działająca w ramach pracowni OMA — przyp. red.) to ogromna maszyna badawcza i teoretyczna, zdolna do zbierania kolosalnych zasobów danych i prezentowania ich w interesujący sposób.

Jednak martwię się, tego do końca nikt nie jest w stanie przewidzieć, że Biennale może pójść w kierunku, których już parę razy występował w jego historii — a mianowicie produkowania olbrzymiej ilości danych przedstawianych niczym gazety wyklejone na ścianach. Zaczynam się wówczas zastanawiać — po co to robić? Po co organizować Biennale, żeby wieszać gazety na ścianach? I to właśnie okazało się słabą stroną edycji z Ricky’em Burdettem — dobrą koncepcją było postawienie na informacje, ale jednocześnie było zbyt dużo tekstów, liczb.

Drugą rzeczą, o której należy pamiętać, jeśli chodzi o Biennale, to choć Arsenał i Pawilon Włoski są centralnymi elementami całej wystawy, to w rzeczywistości wiele ciekawszych rzeczy dzieje się w pawilonach innych krajów oraz podczas szeregu wydarzeń towarzyszących.

Wróćmy jeszcze na chwilę do Koolhaasa. Mamy podobne odczucia, co do jego myśli przewodniej. Kolejny raz mamy do czynienia z bardzo ogólnym stwierdzeniem, które nie skupia się na konkretnych aspektach, ale daje pole zbyt dużej interpretacji. I znów możemy mieć do czynienia z Biennale, w ramach którego różne kraje tworzą zupełnie różniące się od siebie wystawy.

Ale z drugiej strony zawsze tak się dzieje. Przekonywałem się o tym za każdym razem, gdy uczestniczyłem w Biennale. Trzy razy byłem kuratorem Pawilonu Holenderskiego, a czasami służyłem jako doradca dla Pawilonu Amerykańskiego — to naprawdę nie ma znaczenia, jaki motyw przewodni jest określony dla całego Biennale. Liczy się tylko to, co osobiście uważasz za ważne dla sytuacji w twoim kraju, lub to, co ty, jako kurator chcesz przedstawić.

„Motyw przewodni dla Biennale musi być skonstruowany na tyle szczegółowo, by był rozpoznawalny i zmuszał ludzi do myślenia, ale musi być również na tyle ogólny, by umożliwiał wykonanie na tyle dużej ilości pracy, by wypełnić obszar wielkości trzech czwartych kilometra kwadratowego Corderie i sąsiedniego obszaru —  jak również dwóch tysięcy metrów kwadratowych Pawilonu Włoskiego”

Należy również pamiętać — i nie zrozumcie mnie źle, nie mówię tego, by krytykować — że motyw przewodni dla Biennale musi być skonstruowany na tyle szczegółowo, by był rozpoznawalny i zmuszał ludzi do myślenia, ale musi być również na tyle ogólny, by umożliwiał wykonanie na tyle dużej ilości pracy, by wypełnić obszar wielkości trzech czwartych kilometra kwadratowego Corderie i sąsiedniego obszaru —  jak również dwóch tysięcy metrów kwadratowych Pawilonu Włoskiego. I dlatego uważam, że w tym momencie trudno przewidzieć, czy Biennale okaże się sukcesem, czy klapą.

Co myślisz o polityce powoływania praktykujących architektów na dyrektorów Biennale. Nie są oni kuratorami, często mają małe doświadczenie w robieniu wystaw. Tak było z Sejimą, czy Chipperfieldem, a teraz Rem Koolhaas, który na szczęście oprócz praktyki ma jednak sporą podbudowę teoretyczną. 

Myślę, że wynika to z pewnego rodzaju braku pewności siebie w świecie architektury, który wydaje się uważać, że jeśli nie jesteś praktykującym architektem, to nie możesz wiedzieć, na czym polega architektura.

Ale broniłbym Sejimy, przyjęła bardzo interesujące stanowisko. Zresztą organizowała wcześniej wystawy i aktywnie działała w świecie architektury. W pewnych kwestiach uzyskała rozwiązania, w szczególności w obszarze portowym, które mi odpowiadały. Na przykład projekt Philippe Rahma „Space”, czyli przestrzeń w chmurach, która faktycznie działała.

Zgadzam się, że wybór Davida Chipperfielda był nieco niezrozumiały, ale jednocześnie myślę, że mógł być ważny dla samego Biennale. Wydaje mi się, że organizatorzy stwierdzili, że Biennale poszło na tyle daleko w stronę teorii, że chciano mu przywrócić praktyczny charakter. Zwrot ten mógł być wykonany w inny sposób, ale…

Nie chodziło tu przypadkiem o jego nazwisko? Czy ostatnie wybory kuratorów to nie stawianie na gwiazdy architektury?

W pewnym stopniu chodzi oczywiście o nazwiska, ponieważ należy pamiętać, że mamy do czynienia, jakby nie było, z atrakcją turystyczną.

Biennale w Wenecji stało się już wielką firmą, organizacją eventową, która jednak musi pobijać kolejne rekordy frekwencji. 

Wystawa musi przyciągać ludzi. Chciałbym zaznaczyć, że David Chipperfield, który na pewno posiada pewne podstawy z teorii architektury, zapewne stwierdzi, że tym, co jest niedobrego w architekturze to właśnie teoria, że architektura powinna polegać tylko na budowaniu. Nie zgadzam się z tym i dlatego jego wybór na kuratora był dla mnie dość dziwną decyzją personalną. W tym kontekście powołanie Koolhaasa było zdecydowanie lepszym wyborem. Począwszy od jego działalności w okresie studiów, przez publikacje takie jak Deliryczny Nowy Jork, czy S,M,L,XL, po różne badania miast — stał się członkiem dużej i stale zmieniającej się grupy ludzi, która ma spory wkład w istotne idee i zagadnienia dotyczące współczesnej teorii architektury.

„Myślę, że wybór Koolhaasa na szefa Biennale Architektury jest w pełni uzasadniony. Fakt, że jest praktykującym architektem jest niemal drugorzędny wobec tego, że jego pracownia OMA, a potem również AMO stały się jednymi z najbardziej wpływowych instytucji służących do rewidowania stanu architektury w ostatnim dwudziestopięcioleciu”

Myślę, że wybór Koolhaasa na szefa Biennale Architektury jest w pełni uzasadniony. Fakt, że jest praktykującym architektem jest niemal drugorzędny wobec tego, że jego pracownia OMA, a potem również AMO stały się jednymi z najbardziej wpływowych instytucji służących do rewidowania stanu architektury w ostatnim dwudziestopięcioleciu. Uważam więc, że jest to w pełni logiczny wybór, który przywraca Biennale kształt nadany mu przez takich dyrektorów jak Aldo Rossi i przyczynia się do rozwoju dyskursu.

Jednak czy tematy ostatnich edycji Biennale: People meet in architecture, potem Common ground, a teraz Fundamentals – nie ocierają się zbytnio o banał?

I znów, to ta sama kwestia, jak w przypadku Biennale Sztuki. Tytuły nic nie znaczą. I każdy wie, że to nie będzie banalne biennale. Możesz powiedzieć o nim wiele rzeczy, ale na pewno nie to, że będzie szablonowe. Możesz je znienawidzić, możesz je pokochać, możesz się na nie zdenerwować, ale na pewno nie będzie ono przeciętne, nie będzie kolejnym Chipperfieldem. Bo to w końcu Koolhaas!

Wiemy już, kto będzie odpowiedzialny za poszczególne pawilony narodowe. Czy masz swoje typy, które pawilony należy koniecznie zobaczyć?

Właściwie to jeszcze nie zapoznałem się z tym, co kto robi. Znam ludzi, którzy są odpowiedzialni za Pawilon Amerykański, ale z tego co wiem, sami próbują nadal ustalić kierunek, w którym chcą podążać. W planach mają omówienie amerykańskich budynków za granicą. Osobiście jestem członkiem komisji doradczej, jednostki ds. projektowania i designu podległej ministerstwu stanu i wiem, że chcieli przedstawić zmianę programu, według którego Ameryka próbuje przedstawiać się za granicą – głównie w Europie. Wydaje mi się, że to bardzo interesujący temat.

Nie wiem, o czym będzie Pawilon Holenderski, ale z doświadczenia można założyć, że będzie bardzo ciekawy. Nawet jeśli się z nim nie zgadzasz, to musisz przyznać, że zawsze prowokuje. I to jest następna wspaniała cecha Biennale – umożliwia nam dokonywania nowych odkryć! Ważny jest też aspekt przyciągania uwagi odwiedzających, przez co nigdy nie wiesz, czego możesz się spodziewać. Biennale może cię na każdym kroku zaskoczyć.

Co sprawia, że Biennale stało się najważniejszym wydarzeniem w świecie architektury? 

Już sam fakt, że jest to „odgałęzienie” Biennale Sztuki, matki wszystkich Biennale – która jest najstarszą cykliczną wystawą na świecie, organizowaną, tworzoną i rozwijaną przez 130 lat — nadaje prestiż Biennale Architektury.

Oczywiście do tego dochodzi miejsce — czyli sama Wenecja, która jest jedną, wielką atrakcją turystyczną. Ważnym aspektem jest też ogromny kompleks wystawowy z pełnym zapleczem.

Myślę też, że organizacja Biennale jest prowadzona bardzo dobrze, mimo wszelkiej krytyki na ten temat. Kuratorzy dbają o to, by zawsze było ciekawie — możesz pokochać jakąś wystawę, możesz ją znienawidzić, ale nigdy nie będziesz znudzony. Co więcej, Biennale zakłada tak wiele wydarzeń, że nawet jeśli jedno okaże się mniej interesujące, zawsze będzie mnóstwo innych rzeczy dziejących się dookoła.

Porozmawiajmy chwilę o istocie wystaw architektonicznych. Jakie widzisz problemy z eksponowaniem architektury?

Mam spore doświadczenie w tej materii i dlatego wiem, jak bardzo trudno jest zrobić dobrą wystawę o architekturze. Jest to tym trudniejsze, gdy stawiasz wyłącznie na budynki, ponieważ stosując takie podejście, możesz prezentować budynki na zdjęciach, a to tak jakby oglądać kartki pocztowe z Paryża, zamiast zwiedzać i rozkoszować się w rzeczywistości Paryżem. Albo możesz prezentować rysunki techniczne, które zrozumieją tylko profesjonaliści. Albo możesz mieć modele, które mogą oddziaływać levi-straussowsko, ale ostatecznie odcinają obiekt od jego rzeczywistości doświadczalnej.

Najlepsze w Biennale jest to, że z racji swojej olbrzymiej skali oferuje możliwość przedstawienia architektury w inny sposób. Nie przez budynki lub reprezentacje realizacji, ale poprzez całe spektrum prezentacji, często nowatorskich. Myślę, że najlepsze edycje Biennale zdołały tego dokonać.

„Najlepsze w Biennale jest to, że z racji swojej olbrzymiej skali oferuje możliwość przedstawienia architektury w inny sposób. Nie przez budynki lub reprezentacje realizacji, ale poprzez całe spektrum prezentacji, często nowatorskich”

Jeśli chodzi o np. ostatnie Biennale Sztuki, to nie spodobały mi się niemal żadne z konkretnych wyborów, ale uważam, że i tak było ono dokładnie przemyślane, zakładało bardzo jasny motyw przewodni, według którego wiadomo było, który artysta i jaka sztuka będzie pasowała do całego Biennale. I myślę, że ma to również zastosowanie dla Biennale Architektury. To wyjaśnia, dlaczego byłem mniej zainteresowany Biennale Chipperfielda, czy Sejimy.

Opowiedz nam o swoim doświadczeniu, jako główny kurator Biennale. Jakie problemy napotkałeś w Wenecji – przecież nie jest to typowa przestrzeń dla eksponowania architektury?

Jedynym problemem przestrzeni w Wenecji jest to, że jest ona tak fantastyczna. Trudno z nią konkurować. Nie wiem, jak można nie zakochać się w tej wspaniałej dzielnicy portowej przy Arsenale, czy Giardini.

A może problemem jest trudny do ogarnięcia olbrzymi obszar?

Dlatego musisz być dobrym kuratorem, by umieć zapełnić tę przestrzeń, zarówno sztuką, jak i architekturą. I by w pełni wykorzystać wszystkie jej możliwości.

Tak rozległa przestrzeń pozwala również na budowanie prawdziwej architektury – jako pawilonów, czy nawet samych budynków. I tu myślę o wielu ciekawych projektach na biennale Burdetta, po części również Chipperfielda. Najtrudniejszą przestrzenią oczywiście jest Pawilon Włoski — ponieważ organizacja tego miejsca jest bardzo skomplikowana pod względem technicznym. Za każdym razem, gdy próbowałem, lub gdy kto inny mierzył się z tym pawilonem — w rezultacie powstawało dość chaotyczne doświadczenie. Ale mimo tego jest to przyjemna przestrzeń. Plus ostatnimi czasy Biennale odzyskuje coraz większe połacie dzielnicy portowej, Arsenału — rośnie więc potencjał dla tworzenia instalacji miejscowych.

Byłem odpowiedzialny za pomoc w odzyskaniu nowej części Garden of the Virgins, na tyłach Arsenału, odtąd ogrody stały się częścią wystawową Biennale. Ludzie wykonują tam wspaniałe instalacje. Czuję się zaszczycony tym, że dałem Wenecji coś od siebie. Ten pozyskany nowy teren umożliwia młodym artystom i architektom tworzenie fantastycznych projektów wypełniających nisze, które tam są — tak dzieje się już od 6 lat.

Pewnie zobaczymy się w Wenecji na wernisażu. Będziesz brał udział w wydarzeniach związanych z Biennale?

Tak, będę organizował dyskusję w którymś z pałaców. Ale przede wszystkim będę aktywnym widzem tej edycji Biennale. I nie mogę się już doczekać, żeby tam pojechać.

Zatem do zobaczenia na miejscu!

IMG_20140418_144424_edit_edit_Fotor_400_300AARON BETSKY

krytyk i kurator architektury, autor wielu publikacji na temat architektury i monografii architektów. Ukończył Yale School of Architecture. Od 1995 roku pełnił funkcję głównego kuratora architektury, designu i projektów multimedialnych w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w San Francisco (SFMoMA). Wieloletni dyrektor Holenderskiego Instytutu Architektury (NAI). W 2008 roku był głównym kuratorem Biennale Architektury w Wenecji. Do niedawna dyrektor Cincinnati Art Museum.

fot. Architecture Snob, 2014                                          @tweet us!
22.05.2014