BLOG – Delirious Venice

Nowy Jork doczekał się swojej biblii, opowieści, która odkryła jądro tego miasta, nadała spójną narrację historii jego architektury i stworzyła legendę metropolii, miejsca narodzin wieżowców. Mamy ambicję, wzorem Rema Koolhaasa i jego książki „Delirious New York”, zrobić to samo z weneckim Biennale Architektury.

logo_DV

Logo Delirious Venice zaprojektował artysta Robert Kuta

Miasto na wodzie, gdzie karnawał łączy się z sacrum, sztuka z pop, historyczne dzieła architektury z masową turystyką – samo w sobie jest jak deliryczny sen. Szczytem tego delirium jest Biennale Architektury, kiedy opowieść miasta raz na dwa lata nadpisywana jest przez polifoniczną opowieść wystaw związanych z tą międzynarodową imprezą. Czym wtedy jest Wenecja? Miastem na wyspach, czy archipelagiem setek różnych wizji i opowieści tego, czym jest architektura, czym była i czym może być?

Chcemy stworzyć opowieść o Biennale, pisaną równolegle do wydarzeń, które przez pół roku będą rozgrywać się w związku z tym gigantycznym przedsięwzięciem. Pragniemy nadpisać opowieść, której główny wątek będzie snuł Rem Koolhaas, tym razem jako kurator Biennale i autor tegorocznej idei przewodniej całej wystawy. Poprzez bloga „Delirious Venice” będziemy relacjonować Biennale, ale także snuć niezależnie własną opowieść o tym wydarzeniu jak i mieście-gospodarzu.

Każda duża impreza architektoniczna jak weneckie Biennale – to cały kosmos zdarzeń, różnorodnych wystaw, wykładów, imprez towarzyszących – ważnych, czasami mniej, wybitnych, jak i słabych, ciekawych, ale i nudnych. W tym konglomeracie błahych i ważnych wydarzeń trudno się odnaleźć. Potrzebny jest ktoś, kto wskaże palcem – na to idź, to sobie daruj. Co więcej, wiele wydarzeń ma charakter efemeryczny, dzieją się tylko w trakcie trwania wystawy, potem bezpowrotnie znikają, potrzebne jest więc ich udokumentowanie, utrwalanie poprzez media.

Nasz blog „Delirious Venice” ma być takim drogowskazem, utrwalaniem, pamiętnikiem, dziennikiem z Biennale. Osobistym, subiektywnym, krytycznym, ale i interaktywnym. Na czas Biennale staniemy się mieszkańcami Wenecji, zwiedzającymi i czułymi obserwatorami, krytykami architektury, recenzentami, ale i korespondentami, czasami także zgryźliwymi komentatorami.

PRZEJDŹ DO BLOGA