Oświadczenie

Drodzy Państwo, nie czuję się świetnie „tropiąc skandale” i demaskując patologie. Mój wpis (1),podobnie jak późniejszy artykuł Onetu (2) dotyczył co najmniej dwuznacznych praktyk SARPu w związku z Mies van der Rohe Awards 2017 . Najbardziej zdumiewające jest jednak oświadczenie Stowarzyszenia Architektów Polskich, nie tylko pokracznie tłumaczące fakt nominowania budynku projektu pracowni Kuryłowicz, przez komisję pod przewodnictwem Ewy Kuryłowicz, „wewnętrznymi regulacjami”, ale w ogóle mówiący po prostu wszystko jest OK, a Marcin Szczelina po raz kolejny się czepia (3).

Nadal uważam, że jest to objaw patologii. Sytuacja w której przewodnicząca sędziów konkursowych, zasiada w jury  które nominuje  jej budynek uważam, za niezgodne z etyką przeprowadzania jakichkolwiek konkursów. Żeby była jasność bardzo cenię projekty Pani Ewy Kuryłowicz, jestem autorem wielu  tekstów, w których entuzjastycznie opisuję projekty biura Kuryłowicz&Associaties. A jednak pytanie o etykę jest tutaj jak najbardziej na miejscu.

Z grzeczności nie komentuje wyborów Komisji SARPu, choć trudno nie zauważyć, że wśród nominowanych zabrakło co najmniej kilku ważnych, już docenionych i mających realne szansę na zdobycie nagrody projektów. Pewnie jakoś tak się po prostu złożyło, że znalazły się w zbieżnych niemal w 90 % nominacjach niezależnych ekspertów – Ewy Porębskiej, Tomasza Małkowskiego i moich, a SARP po prostu ich nie zauważył.

Najsmutniejszy jest jednak fakt, że SARP doprowadza do sytuacji w której musi się kontaktować z Fundacją Mies van der Rohe pytając czy ta zaakceptuje ich nominacje! Zastanówmy się, przez chwilę jak to mogło wyglądać?  – Hej, piszemy z Polski, z najważniejszej instytucji zrzeszającej architektów w tym kraju, właśnie wybraliśmy budynki, czy nie będziecie mieć nic przeciwko jeśli nominujemy swoje? Wiecie, musieliśmy tak postąpić, bo takie mamy procedury.

Czy naprawdę musiało dojść do tak żenującej sytuacji? Zastanówmy się co ludzie pracujący w fundacji, sobie o nas pomyśleli. Bo, że wobec tak fundamentalnych instancji jak przepisy wewnętrzne SARP musieli ustąpić, to oczywiste. Pozostało przytaknąć z klasą, przełykając absmak. Nie dziwmy się później, że Polscy architekci nie są rozpoznawalni za granicą. Dopóki nie będziemy swojej pracy szanować, to długo jeszcze nie będziemy odgrywać istotnej roli w europejskim kontekście.

To chyba dobry moment aby zapytać – quo vadis SARP? Może czas przestać być instytucją kolesiowską, i zacząć odgrywać znacznie ważniejszą, niż tylko towarzyską rolę w środowisku. Może potrzeba odważnego lidera, który pokieruje tym statkiem, i nieco przewietrzy ta wieżę z kości słoniowej. Drodzy architekci, nie zmarnujcie potencjału tej instytucji! Czas najwyższy, ograniczyć wyjazdy na narty z firmami budowlanymi, za to wrócić do początków działalności tej szacownej instytucji i przypomnieć sobie o jej celach?

Czego sobie i Państwu życzę.

Marcin Szczelina

Krytyk architektury, kurator, ekspert nagrody Mies van der Rohe Award.

Ps.

Nie wiem jakie przykre konsekwencje spotkają mnie tym razem. Za ostatnią krytykę działań SARPu wszystkie jego oddziały otrzymały zakaz współpracy ze mną w ramach wykładów, prelekcji, dyskusji czy wystaw. Przykre, ale może dzięki temu miałem czas zrobić z Hugonem Kowalskim wystawę na weneckim Biennale. Nie zamierzam więc Państwu odpuścić.

1. http://architecturesnob.pl/historia-pewnego-konkursu/

2. http://ksiazki.onet.pl/wiadomosci/skandal-w-sarp-ie-zamieszanie-wokol-mies-van-der-rohe-award-2017/60wkf5

3. http://www.sarp.org.pl/pokaz/oswiadczenie,2318/