Śmieci zamiast szklanych domów

Nasze mieszkania, szkoły i biura mogą być tworzone z materiałów uzyskiwanych z recyklingu. W czasach gdy na śmieciach budowane są światowe fortuny, zapominamy o tym, ile bogactwa kryje w sobie worek pełen odpadów. Zaproszeni jako jedyni z tej części Europy na odbywającą się na weneckim Biennale 15. Międzynarodową Wystawę Architektury – Hugon Kowalski i Marcin Szczelina – pokażą swoją nowatorską, ekologiczną instalację.

Rozmawiała: Edyta Borkowska

Zdjęcia: Bartek Barczyk

KWIECIEN 2016 KATOWICE

zdjęcia: Bartek Barczyk, sesja dla SUKCES Magazine, w tle budynek MCK w Katowicach projektu JEMS Architekci

Znaleźliście się wśród najlepszych architektów świata. Wielu z osiemdziesięciu ośmiu zaproszonych na Biennale twórców ma na swoim koncie nagrodę Pritzkera, podobnie jak tegoroczny kurator Alejandro Aravena. Czy zaproszenie od tego słynnego chilijskiego architekta było dla was zaskoczeniem?

Hugon Kowalski: Ogromnym. Dostałem e-mail z pytaniem, czy byłbym zainteresowany możliwością wzięcia udziału w Biennale. Na początku pomyślałem, że to żart. Zadzwoniłem do Marcina Szczeliny, który już wcześniej uczestniczył w weneckiej imprezie, żeby zapytać czy to poważna propozycja.

Marcin Szczelina: Hugon przesłał mi wiadomość podpisaną AA. Gdy tylko ją zobaczyłem, odpowiedziałem: „Gratuluję, zostałeś zaproszony przez samego Aravenę”.

Uczestniczył pan już w Biennale w 2008 r., jako asystent krytyka architektury Aarona Betskiego.

M.Sz.: Aaron zaproponował mi, żebym został jego asystentem na Biennale po tym, gdy uczestniczył w mojej pierwszej samodzielnej wystawie architektonicznej. Spodobał mu się mój sposób myślenia o architekturze. W  tamtym czasie ta propozycja była dla mnie ogromnym wyróżnieniem. Myślę, że wpłynęła na moje życie. Zacząłem dużo podróżować po świecie i spotykać sie ze czołowymi architektami. To był szalony czas, np. Betski dzwonił do mnie, że za trzy dni  mamy spotkanie w biurze Diller Scofidio + Renfro, projektantów High Line na Manhattanie.  Choć w Polsce mój udział w weneckim Biennale pozostał wówczas praktycznie nie zauważony, to sposób pracy i myślenia o architekturze ukształtował  mnie jako kuratora. Moje myślenie o architekturze i sposób pracy jest ciagle mało popularny w Polsce. Tym razem, gdy Hugon dostał zaproszenie od Alejandro Araveny, jestem w stanie dobrze wykorzystać moje doświadczenie dotyczące działania weneckiej machiny

KWIECIEN 2016 KATOWICE

Rok 2016 jest szczęśliwy dla tego chilijskiego architekta. Oprócz propozycji kierowania chyba najważniejszym wydarzeniem architektonicznym świata, został laureatem Nagrody Pritzkera. Czy to oznaka aprobaty dla architektury społecznie zaangażowanej?

M.Sz.: Alejandro Aravena tym się wyróżnia spośród innych znanych architektów, że nie dba tak bardzo o swoje ego. Jego budynki nie muszą być największe, najpiękniejsze i najdroższe. Należy do tej grupy, dla której ważny jest człowiek i jego realne potrzeby, a nie stworzenie ikony – dzieła życia.

H.K: Ten architekt daje ludziom, szansę, by mogli sami dalej zagospodarowywać swoją przestrzeń, zgodnie ze swoimi możliwościami budżetowymi. W tym duchu, dzięki współpracy z chilijskim koncernem paliwowym   COPEC, Aravena zrealizował projekt osiedla Quinta Monroy –  osiedla niewielkich  domów  socjalnych, których mieszkańcy mogli  dowolnie rozbudowywać swoje jednostki.  Sukces tej realizacji i jej wielu naśladowców uświadamia, że architektura to coś więcej niż tylko ładna elewacja.

Dla was również aspekty społeczne architektury są priorytetem.

M.Sz.: Dlatego spodobały mu się projekty Hugona – „Porozmawiajmy o śmieciach” i “Wieże Wodne w Sudanie”. Poprosił, by to właśnie je pokazać w Wenecji.

Za pierwszy – projekt budynku dla mieszkańców slumsów w Bombaju – Hugon Kowalski otrzymał prestiżowe Archiprix International Hunter Douglas Awards. To nagroda przyznawana za najlepszy dyplom architektoniczny na świecie.

H.K.: Głównym przesłaniem projektu była poprawa komfortu życia ludzi mieszkających na wysypisku śmieci, ale bez zmiany ich codziennych przyzwyczajeń. Chodzi o to, by nie tworzyć czegoś oderwanego od potrzeb lokalnych społeczności. Niezwykle ważny jest sam proces researchu.Szukałem informacji dotyczących warunków mieszkalnych w azjatyckich slumsach. Np. w Pekinie w latach 90 w samym centrum metropolii instniał olbrzymi slums. Władze zdecydowały się na jego likwidację, a mieszkańców przesiedlono do typowych bloków mieszkalnych. Po 10 latach, okazało się, że więkoszość z przesiedlonych rodzin już tam nie mieszka, pozostałe osoby te, które tam zostały, skarżyły sie na znacznie uboższe życie towarzystkie, którym cieszyli się mieszkając w slumsie. Musimy zrozumieć, że ludzie spoza Europy mają inne podejście do prywatności, przestrzeni, sposobu zamieszkiwania. Achitekci często narzucają swój sposób myślenia, zapominając że projektują dla drugiego człowieka.

A projekt sudański?

H.K: Przeczytałem artykuł opowiadający o tym, że geolodzy znaleźli podziemne jezioro w Sudanie Północnym, miejscu cierpiącym na chroniczny brak wody, który jest także jedną z przyczyn konfliktów etnicznych i religijnych. Zainspirowało mnie to do zaprojektowania trzech wież wodnych, w których miałyby się znaleźć magazyny z żywnością, szkoły, szpital.

Czy te idee mają szansę na realizację?

M.Sz.: Idea zaczęła żyć, zainteresowały się nią media. Niestety, zanim na dobre rozgorzała dyskusja wokół  tego pomysłu, naukowcy jeszcze raz zbadali miejsce i okazało się, że podziemne jezioro w przeważającej cześci jest już wyschnięte (śmiech).

Idee Hugona doskonale wpisują się w temat Biennale – „Reporting from the Front” . Pod tym hasłem pokazywane będą przedsięwzięcia realnie odpowiadające na potrzeby człowieka. To, że takie zagadnienia zostaną poruszone w czasie najważniejszej imprezy architektonicznej na świecie, jest bardzo optymistyczne.

Wróżycie odejście od spektakularnych inwestycji?

M.Sz.: Na pewno obiecuje dyskusję o architekturze społecznie zaangażowanej. W swojej podstawowej funkcji, Biennale w Wenecji jest przeglądem ostatnich architektonicznych wydarzeń – realizowanych projektów oraz nowych poglądów, idei i tendencji. Pokazuje jak rozwija się architektura i w którą z nowych ścieżek będzie ona podążać w najbliższych latach. Jednak, gdyby na tym poprzestać, impreza ta byłaby podobna do wielu innych na świecie. Na szczęście weneckie wydarzenie jest próbą głębszego zastanowienia się nad istotą architektury i świata w ogóle. Od początku Biennale próbuje wydobyć architekturę z okowy murów, stropów, betonu i stali – pokazując, że jest czymś więcej niż tylko projektowaniem budynków. Dlatego postanowiliśmy nie pokazywać żadnego projektu Hugona. Napisaliśmy do Alejandro Araveny, że chcielibyśmy stworzyć projekt, który będzie rozpatrywany w szerszym kontekście i nie będzie ograniczał się do konkretnego obiektu architektonicznego. Projekt, który skłoni do relfeksji nad otaczającą nas rzeczywistością. Jednym z ważniejszych problemów, jakie dziś zauważamy, jest  nadprodukcja śmieci. Pracując nad wystawą, dostrzegliśmy olbrzymią przepaść w podejściu do tego problemu w różnych regionach świata.

H.K.: Dlatego postanowiliśmy skonfrontować zachodnie i azjatyckie podejście do przetwarzania odpadów, pokazać różnice. Otaczają nas rzeczy przetworzone, mieszkamy pośród nich. Istnieje mnóstwo firm budowlanych wykorzystujących materiały pochodzące z odzysku. Z odpadów powstają  dachówki, cegły, materiały izolacyjne oraz wiele innych produktów. Inne jest również nasze podejście do osób zajmujących się odpadami. Na naszych osiedlach projektuje się zamknięte pomieszczenia na pojemniki na śmieci, bo denerwują nas szperający w nich ludzie. Takich osób nie postrzega się pozytywnie, nie doceniamy ich społecznej użyteczności – raczej mylimy ich z intruzami, nieproszonymi gośćmi.

Msz.: Z kolei w Indiach rozmawialiśmy z urbanistą z Bombaju, który zauważył, że w Europie wrzucamy śmieci do czarnego worka, a potem ten worek już nas nie interesuje. W Azji wszystko co się w tym worku znajduje, jest dla nich dobrem.

H.K.: Właśnie tacy ludzie, którzy w Azji zaglądają do tego czarnego worka, stanowią ważne ogniwo procesu przetwórstwa. W Bombaju, głównie dzięki mieszkańcom slumsu Dharavi, przetwarza się i odzyskuje surowce praktycznie z każdego odpadu. Mieszkający tam zbieracze to prawdziwi ekolodzy – nie tylko przyczyniają się do oczyszczania miasta z odpadów, ale także dzięki fachowej wiedzy o procesie recyklingu i umiejętnościom segregacji cennych i odzyskiwalnych materiałów, przyczyniają się do dobrego funkcjonowania indyjskiej gospodarki efektywniej niż nasza.

KWIECIEN 2016 KATOWICE

Jak będzie wyglądać wystawa?

M.Sz. Wystawy lokowane są w dwóch różnych obiektach. Ważniejszy jest Arsenał – tam zazwyczaj  prezentowane są  najważniejsze projekty. Mamy szczęście, ponieważ  do niego trafiliśmy. Zbudujemy czarną ścianę nawiązującą do tego symbolicznego worka na śmieci, a za nią ścieżkę obrazującą proces obróbki śmieci. Na początku postaramy się odpowiedzieć, skąd się w ogóle biorą śmieci i jak sobie z nimi radziliśmy w historii. Sięgnęliśmy aż do starożytności, zwróciliśmy uwagę na różne ciekawostki, np. w średniowieczu śmieci pożerały świnie – zakazano tego dopiero w połowie XX, gdy okazało się, że mięso świń karmionych odpadami może być niebezpieczne dla zdrowia. Wspominamy też o przełomowych momentach. Kto pamięta kiedy powstała pierwsza plastikowa torebka na zakupy – ekologiczna zmora naszych czasów, fruwająca na wietrze w filmie „American Beauty”? Planujemy też interakcję ze zwiedzającymi: będą mogli wrzucać plastikowe butelki i obserwować jak rośnie góra plastiku. Ciekawe jak wielka góra powstanie na zakończenie Biennale?

Wielkie przedsięwzięcie

M.Sz,: Chcemy wykorzystać daną nam szansę. Specjalnie przeprowadziłem się do Poznania, gdzie mieszka i prowadzi pracownię Hugon. Biennale to wielki biznes, w głównej wystawie biorą udział najwieksi architekci tego świata, dlatego też finansowe wsparcie ze strony organizatorów jest symboliczne. Zaproszeni autorzy posiadają olbrzymie zaplecze finansowe i organizacyjne – pomoc swoich krajów, które traktują Biennale jako świetną okazję do promocji. Dlatego martwi nas fakt, że wsparcie od polskiego rządu i instytucji kulturalnych, np. Instytutu Adama Mickiewicza, którego misją jest wspieranie takich projektów jak nasze jest prawie zerowe. Nie bylibyśmy w stanie zrealizować tego projektu, gdyby nie pomoc Grażyny Kulczyk. Dzięki niej mogliśmy zacząć projekt, zrobić research i nagrać filmy do wystawy. Projekt realizujemy również przy wsparciu prywatnych firm, inwestorów i władz miast Poznania i Katowice. Pracujemy z grupą świetnych researcherów, teoretyków, filmowców, grafików.

H.K.: Zaskakująca jest otwartość i chęć pomocy przy projekcie firm, które zajmują się przetwarzaniem odpadów lub produkcją różnego rodzaju opakowań.  Nasze pytania dotyczące poszczególnych procesów często wzbudzały ich rozbawienie, jednak zawsze cierpliwe starali się nam wszystko wytłumaczyć. Bardzo dużo się uczymy podczas tego projektu.

Wystawa na Biennale nie jest waszym jedynym wspólnym działaniem?

M.Sz: Ostatnio przygotowywaliśmy wspólnie projekt rewitalizacji warszawskiego Pawilonu Zodiak i nowego Muzeum Guggenheima w Helsinkach. Na ten ostatni konkurs wpłynęło prawie 2 tys. prac. Pamiętam, że pierwszy raz skontaktowaliśmy się kilka lat temu, gdy Hugon otrzymał międzynarodową nagrodę za dyplom. Napisałem wtedy o nim artykuł. Zaskoczyło mnie to w jak świeży i nowatorski sposób myśli o architekturze. Od tej pory współpracujemy przy mniejszych i większych przedsięwzięciach.

H.K.: Uważam, że współcześnie granica pomiędzy architekturą a innymi dziedzinami jest płynna. Dlatego czesto pracuję w interdyscyplinarnych zespołach. Marcina poznałem kilka lat temu i odpowiada mi jego sposób myślenia o architekturze. Zawsze mogę liczyć na jego krytyczną opinię, czasami są to opinie okrutne (śmiech), ale szczere. Myśle, że dlatego udało się nam stworzyć dobrą relacje, dzieki której możemy tworzyć ciekawe projekty i poszerzać swoje płaszczyzny działania.

Co jest najważniejsze w pracy architekta?

H.K.: Projektowanie dla drugiego człowieka, nie dla siebie. Często architekci zapominają, że architekt to zawód zaufania publicznego. Projektujemy w przestrzeni, dla  ludzi, którzy w niej żyją. Ostatecznie to nie my architekci będziemy mieszkać w danym domu czy mieszkaniu, to nie my będziemy pracować w tym biurowcu, tylko nasz klient. Warto o tym pamiętać. Ważny jest także kontekst i wpisanie architektury w otaczającą ją przestrzeń – widok, który można tym, co zbudujemy, zniszczyć albo dopełnić.

KWIECIEN 2016 KATOWICE

Pana podejście do roli krajobrazu w projektowaniu jest zbliżone do spojrzenia cenionego na świecie polskiego architekta Roberta Koniecznego, promotora pana pracy dyplomowej.

H.K: Myślę, że moje postrzeganie architektury jest skrajnie różne od myślenia Roberta Koniecznego, bardzo cenię jego bezkompromisowość w podejściu do projektowania oraz sposób w jaki jego budynki są zakorzenione w krajobrazie. Konieczny projektuje głównie domy dla ludzi bogatych, jednak jeste pod wrażeniem sposóbu w jaki potrafi przemycić swoją wizję architektury. Ja od Koniecznego nauczyłem się racjonalnego myślenia o architekturze. Podczas pracy nad moim projektem dyplomowym, ciągle zadawał mi pytanie – Kto za to zapłaci , czy jest to opłacalne? Zmuszał mnie do poszukiwania odpowiedzi na bardzo prozaiczne pytania.

M.Sz.: Pracowałem z Robertem ponad 1,5 roku i to co mi najbardziej imponuje to jego determinacja i autentyczność w tym co robi. Konieczny jest pasjonatem architektury, podporządkował jej całe swoje życie. Dzieki temu jest obecnie jedynym architektem w Polsce, którego projekty sa rozpoznawalne za granicą. Często konsultuję z nim swoje pomysły, gdyż zawsze mogę liczyć na szczerą opinię.

Z waszej opowieści wynika, że projekty ideowe są trudno realizowalne i ciężko na nich zarobić.

H.K. Prowadzenie firmy architektonicznej w Polsce nie jest łatwym przedsięwzięciem. Na przykład w Danii, państwo korzystając z mechanizmów konkursowych i innych narzędzi, stara się wspierać młodych architektów. Podobnie jest w innych krajach europejskich. W Polsce niestety nie ma takiego wsparcia, środowisko tworzy raczej bariery dla młodych. Wymogi formalne większości konkursów architektonicznych w Polsce wykluczają udział młodych architektów. Moim zdaniem tracimy na tym wszyscy, ponieważ często w konkursach w Polsce wygrywają i są później realizowane projekty, które wyglądają jakby powstały w latach 90. Widać to zwłaszcza w projektach dotyczących przestrzeni publicznych. Dlatego przede wszystkim zajmuję się projektowaniem domów jednorodzinnych i wnętrz, choć nie odpuszczam konkursów.  Poza tym pracuję jako asystent na Uniwersytecie Artystycznym.

M.Sz.: To dotyczy nie tylko projektów ideowych, ale też całej krytyki architektonicznej. W Polsce nie ma zawodu krytyka architektury, bo zwyczajnie jest to nieopłacalne. Krytyczka Allison Arieff w artykule “Dlaczego

nie czytamy o architekturze? w “ New York Times’ie” pisze, iż krytyków architektury w mainstreamowej prasie można policzyć na palcach jednej ręki. Paul Goldberger, najsłynniejszy amerykański krytyk architektury piszący przez 15 lat dla „New Yorker’a”, sfrustrowany walką o kurczącą się wierszówkę, uciekł do „Vanity Fair”. Ta tendencja jest też brutalnie zauważalna w Polsce. Ze świecą w ręku można szukać krytyki architektonicznej w gazetach codziennych czy tygodnikach opinii, mówię to ze smutkiem, ale równiez magazynach branżowych. W w Polsce nie można utrzymać się z pisania o architekturze, a architekci nie potrafia przyjac merytorycznej krytyki dotyczącej własnych budynków czy decyzji projektowych.

Co jest przykładem dobrej architektury ekologicznej?

M.Sz.: W Polsce, gdy mówimy o architekturze ekologicznej, widzimy zielony dach i panele słoneczne. A to w ogóle nie na tym polega.

H.K.: Dlatego bliskie jest mi myślenie jakie reprezentuje architekt z Australii Glenn Murkutt. W swoich projektach skupia się na rozwiązaniach technicznych dających ochronę przed intensywnym słońcem Australii. Murcutt nie stosuje żadnych rozwiązań sztucznych. Dzięki odpowiedniemu ustytułowaniu jego domy w naturalny sposób wytwarzają cień i wentylację, a zimą ogrzewane są zazwyczaj tylko przez kominek. Takie projektowanie wymaga wielu niekonwencjonalnych rozwiązań technicznych.

Z kolei Norman Foster poszedł jesli chodzi o aspekty ekologiczne  w wieżowcu Commerbanku we Frankfurcie moim zdaniem za daleko. Zainstalowano w nim specjalny  system, który informuje pracowników czy mogą otworzyć okno.

Czasami system, który ma prowadzić do oszczędności sprawia, że… cała koncepcja się nie opłaca.

H.K.: Zbyt rzadko projektując budynek zwracamy uwagę na jego usytuowanie.  Tymczasem, gdy jest ono nieprzemyślane, nawet najlepsza i najnowocześniejsza technologia  nie pomoże.

Jakie polskie i światowe projekty uważacie za najlepsze? Jakie za nowatorskie?

M.Sz.: Moim faworytem od bardzo dawna jest High Line, zaprojektowany przez Diller Scofidio + Renfro. Będąc w Nowym Jorku warto się wybrac na Manhattan do nietypowego parku położonego 9 m nad ziemią. Obiekt powstał w miejscu linii kolejowej istniejącej tu od 1860 r. Park jest świetnym przykładem przywrócenia opuszczonego miejsca życiu – przyciąga tych wszystkich, którzy w środku zatłoczonego miasta pragną odnaleźć oazę spokoju – podniebny ogród High Line.

H.K:  Ostatnio najbardziej podobał mi się projekt gimnazjum Arena de Moro pracowni Herzog & de Meuron w jednej z favel brazylijskiego miasta Natal. Budynek prosty w formie i konstrukcji, dostosowany do klimatu – idealnie przystosowany dla swojej funkcji. Warto też wspomniec o Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach, projektu warszawskiej pracowni JEMS Architekci.

M.Sz: To właśnie w  Katowicach w ostatnich latach powstały m.in. Centrum Informacji Naukowej i Biblioteka Akademicka projektu koszalińskiej pracowni HS99, które zdobyło wszystkie możliwe nagrody architektoniczne w Polsce czy  Muzeum Śląskie zaprojektowane przez pracownię Riegler Riewe Architekten. Budynek Miedzynarodowego Centrum Kongresowego pomimo swoich olbrzymich gabarytów subtelnie połączony jest ze Spodkiem, tworząc zwarty kompleks. Gigantyczny czarny prostopadłościan, surowy w formie i materiałach ma przeprucie przez bryłę – rozcięcie w formie zielonej doliny, które już stało sie ulubionym miejscem spacerów czy sesji zdjęciowych (śmiech). Jest to jeden z najlepszych obiektów jaki powstał w ostatnim roku w Polsce.

KWIECIEN 2016 KATOWICE

  1. Międzynarodowa Wystawa Architektury na Biennale w Wenecji rozpoczęła się 28 maja i potrwa do 27 listopada 2016 r. Oprócz zaproszonych do prezentacji wystawy indywidualnej Hugona Kowalskiego i Marcina Szczeliny, Polska, jak na każdym Biennale, zaprezentuje swój pawilon – tym razem z projektem „Fair bulding” autorstwa Patryka Hardzieja ze studia ¬Negation. Organizatorem tej wystawy jest Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki. W tym roku na Biennale obecni będą również projektanci Filharmonii w Szczecinie – Barozzi i Veiga, oraz Teatru Szekspirowskiego w Gdańsku – Renato Rizzi.