Snoby zaatakowały Gdańsk! Czyli pierwszy wykład w Instytucie Kultury Miejskiej

Za nami pierwszy wykład, z całej planowanej serii, w gdańskim Instytucie Kultury Miejskiej. Jak zwykle wszystko czego się dotkniemy, obraca się w złoto. Było mnóstwo ludzi, fanów i osoby ze świata sztuki.

306011_551586658197192_1179966456_n

Dopisała publiczność, która praktycznie zajęła każdy skrawek podłogi w siedzibie IKM-u przy Długim Targu. Podobno pobiliśmy rekord frekwencyjny. Oczywiście jako Snoby oczekiwaliśmy dużego zainteresowania, bo przyciąganie tłumów to nasza specjalność. A staraliśmy się jak mogliśmy, żeby ludzi zniechęcić. Tomek udzielił słabego wywiadu najpopularniejszemu portalowi w Trójmieście, gdzie wykazał się pobieżną znajomością problemów trójmiejskich (Marcin milczał, bo jego ignorancja była w tym temacie jeszcze większa). Nawet temat pierwszego wykładu wybraliśmy wyjątkowo złośliwie – bo i wąsko, i specjalistycznie – czyli jak wystawiać architekturę, jak przygotowywać wystawy architektoniczne? Temat był „zrobiony” pod Marcina, stąd rola Tomka polegała na przerzucaniu slajdów, rozdawaniu uśmiechów i czasem inteligentnym dokańczaniu myśli Marcina. Dlaczego taki temat wzięliśmy na warsztat? Chcieliśmy na pierwszym spotkaniu opowiedzieć o samej istocie architektury, a wystawy są trochę barometrem kondycji architektonicznej, próbą uchwycenia definicji architektury. Dodatkowo silne środowisko artystyczne w Gdańsku i całym Trójmieście było dla nas inspiracją, by nasz cykl wykładów zacząć właśnie od związków architektury ze światem sztuki.

528263_551586548197203_1645765404_n

Nie będziemy tu relacjonować naszego wykładu (kto nie był, niech żałuje) – ale możemy zamieścić jego przesłanie, czyli esencję. Gdyby z naszego półtoragodzinnego wykładu wycisnąć soki, wyciąć marudzenie Marcina i buczenie Tomka – doszlibyśmy do jednego wniosku – wystawy o architekturze w skali 1:1 są praktycznie niemożliwe (nie licząc wystaw, kiedy budowano dosłownie domy jak wystawa Werkbundu w Weißenhofie czy WUWA we Wrocławiu, a z naszych czasów – to wszelkiego rodzaju EXPO czy tym podobne imprezy). Dlaczego jest taki problem z pokazywaniem architektury? Bo jej eksponowanie sprowadza się tylko do reprezentacji. Podstawowy błąd, jaki odbywa się na wystawach to ograniczanie architektury do tej właśnie wizualnej reprezentacji, dokonywanie pewnego rodzaju spłaszczenia i pokazywanie dokumentacji w postaci zdjęć i makiet budynków. Obawiamy się, że takimi wystawami będziemy jeszcze bardzo długo atakowani, szczególnie w Polsce. Architekturę na wystawach trzeba przedstawiać poprzez medium. Staje się więc przetworzona. Rysunki i modele – owszem, dużo mówią o architekturze, ale trochę ją mordują, sprowadzają do przedmiotu. W takich „standardowych” wystawach ginie duch architektury, ATMOSFERA. A to ona jest tym, co może przyciągnąć na wystawy większą liczbę osób, nie tylko profesjonalistów. ATMOSFERA może być uniwersalna, jak muzyka – posługuje się bowiem językiem emocji, odczuć, zmysłów – te dla wszystkich ludzi są jednakowe (choć oczywiście działają z różnym natężeniem u różnych osób).

540762_551586628197195_435641799_n

Jako przykład wystawy z atmosferą przywołaliśmy m.in. wystawę w Polskim Pawilonie na Biennale Architektury w Wenecji w 2012 roku autorstwa Katarzyny Krakowiak. Tak się szczęśliwie złożyło, że Kasia była na widowni (nie miała daleko, mieszka w Gdańsku) – co wykorzystaliśmy, by trochę dopowiedziała o swojej wystawie. Kasia świetnie opowiada o swoich projektach, przestrzeni oraz architekturze (więc zapraszajcie ją na wykłady!). Nasze wystąpienie jak zwykle zakończyła burzliwa dyskusja, tym razem Tomek nikogo nie chciał pobić – bo wszyscy się z nim zgadzali. W nagrodę za wysłuchanie nas do końca rozdaliśmy prezenty – unikatową książkę/monografię z wystawy w SFMOMA oraz archi-beer – piwa architektoniczne! Mieliśmy ich rozdać więcej, ale w drodze do Gdańska część gdzieś się zapodziała… Po wykładzie poszliśmy balować. Najpierw grzecznie – z miejscowymi VIP-ami. Potem mniej grzecznie – z grupą wiernych fanów/anek. Na szczęście hotel był blisko i nie zdążyliśmy obetrzeć sobie kolan. A rano wczesna pobudka, bo czekał na nas Toruń i świetna wystawa Dobrili Denegri w CSW, ale… to już inna historia.

733796_551586641530527_628241212_n

Podsumowując – Gdańsk uważamy za zdobyty. Kolejna pinezka dumnie wbita w mapę Polski. Pojawiła się nawet recenzja na temat wykładu, oczywiście przychylna, bo za nią zapłaciliśmy. Następne show z naszym udziałem w IKM-ie już 9 maja – dokładnie w dzień 42. urodzin hali widowiskowo-sportowej „Spodek” w Katowicach (lub jak kto woli w 47. rocznicę wyemitowania pilotażowego odcinka serialu „Czterej pancerni i pies”). Do zobaczenia!