Zakochani w Szczecinie

Wykład w Szczecinie już za nami. Dawno tak dobrze nie bawiliśmy się na wykładzie. Nie wiemy czy to zasługa świetnej publiczności, która reagowała żywiołowo na nasze wywody, czy może nadzwyczajnego przyjęcia nas przez oddział szczeciński SARP. Ale wiemy jedno – po tym wyjeździe wiemy, że totalnie zakochaliśmy się w Szczecinie!

plakat (1)_edit

Już na dworcu szczecińscy SARP-owcy przyjęli nas niezwykle ciepło i… z honorami. Jeździmy z wykładami po całej Polsce, ale takiego super przywitania i oprowadzania dawno nie mieliśmy. Szczególnie podziękowania należą się prezesowi oddziału – Markowi Orłowskiemu oraz Tomaszowi Sołdkowi, którzy zabrali nas w rejs po Odrze i pokazali miasto od strony portu. Na własne oczy zobaczyliśmy, że istotnie – Szczecin nie ma morza, ale ma za to jezioro Dąbie i niezwykłe pejzaże, gdzie miasto styka się z dziką przyrodą, a to wszystko poprzetykane żurawiami… portowymi. Wycieczka wodna była tylko początkiem szerszego zwiedzania miasta. Mieliśmy okazję zwiedzić (dosłownie od piwnic po dach) świeżutką jeszcze i pachnącą farbą Trafostację Sztuki przy ul. św. Ducha – pierwszą galerię sztuki współczesnej w tej części Polski – na kilka tygodni przed jej otwarciem. Transformatorownia z początku XX w. została w ciekawy sposób zaadaptowana na cele wystawowe. Po obiekcie oprowadzał nas główny projektant modernizacji – Jacek Lenart z pracowni Studio A4. Trzymamy kciuki za tę nową miejscówkę!

Przy tylu atrakcjach aż dziw, że nie zapomnieliśmy poprowadzić wykładu. Ten odbył się na Wydziale Architektury Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego. Mimo sporej odległości kampusu od centrum miasta – aula była wypełniona po brzegi i to nie tylko studentami. Dawno tak się dobrze nie bawiliśmy podczas wykładu. Mamy nadzieję (a sądząc po śmiechach na sali – także pewne przeświadczenie), że słuchacze równie dobrze się bawili.

Po wykładzie w gronie architektów SARP-u Szczecin długo jeszcze rozmawialiśmy w Galerii Architektów Forma, która działa w podziemiach Wydziału Architektury.

Szczecin nas tak zauroczył, że obiecaliśmy sobie wpadać tam jak najczęściej. Na horyzoncie jawi się nawet super sposobność ku temu, ale… to już inna historia.